Dlaczego pacjenci z rakiem prostaty mają utrudniony dostęp do nowoczesnego leczenia?

0Shares

Światowy Dzień Walki z Rakiem obchodzony na całym świecie, to dla członków sekcji prostaty Stowarzyszenia UroConti tylko połowa nazwy. Według nich w Polsce powinien nazywać się dniem walki z rakiem i systemem ochrony zdrowia, który odbiera szansę na nowoczesne leczenie i na dłuższe życie. Tylko w ostatnim roku pacjenci z UroConti wysłali ponad 120 pism do Ministerstwa Zdrowia, AOTMiT, NFZ czy parlamentarzystów. Efekt? Nadal w leczeniu przed chemioterapią chorzy z rakiem prostaty mają dostęp tylko do jednego leku, choć konsultant krajowy ds. urologii i towarzystwo naukowe wnioskują o uznanie w tym wskazaniu równoważności klinicznej abirateronu i enzalutamidu a niemal cały świat leczy się tak od dawna. Nadal też - tylko w Polsce - obowiązuje absurdalny warunek kwalifikacji do programu lekowego na podstawie stopnia złośliwości mierzonego skalą Gleasona, która w niesprawiedliwy i sztuczny sposób dzieli chorych.

Pół roku czekania

Najpierw była entuzjastycznie przyjęta przez pacjentów opinia prezesa AOTMiT rekomendująca objęcie refundacją enzalutamidu u pacjentów niestosujących dotychczas chemioterapii (sierpień 2018). Potem informacja o tym, że kolejny producent złożył wniosek o refundację innego leku, kabazytakselu w ramach programu (ICD-10 C61).

„Po niepokojących doniesieniach Europejskiej Agencji Medycznej (EMA) dotyczących bezpieczeństwa niektórych leków na raka prostaty, cieszyła nas każda kolejna opcja terapeutyczna - mówi przewodniczący sekcji prostaty UroConti Bogusław Olawski. - Tymczasem mijały kolejne miesiące a my, jak mieliśmy monopol jednego producenta i jednego leku, tak mamy do dziś. Oznacza to, że osoby, które z różnych powodów nie mogą przyjmować jedynego leku znajdującego się w programie przed chemioterapią, skazuje się na śmierć. Choć nowoczesna medycyna ma dla nich alternatywne, skuteczne i bezpieczne terapie”.

Czas jest pojęciem względnym

Członkowie sekcji prostaty UroConti, ale także pacjenci niezrzeszeni, którzy kontaktują się z Bogusławem Olawskim, często poruszają problem czasu. Czasu, który w chorobach nowotworowych jest niezwykle istotny. Dobrze pamiętają wypowiedź ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego z Forum Ekonomicznego w Krynicy, że „polski pacjent często przegrywa z czasem” i że „wszystko dzieje się zbyt późno”.

„Nasi pacjenci codziennie przegrywają z czasem - mówi Olawski. - Ale urzędnicy zdają się tego nie widzieć i nie słyszeć, bo oni mają czas. Argumenty, że my go nie mamy, najwyraźniej do nich nie docierają”.

Walka z rakiem i systemem

Pacjenci nie zamierzają się poddać. Nadal będą pisać listy, pisma, zadawać pytania podczas bezpośrednich spotkań z przedstawicielami resortu zdrowia i za pośrednictwem mediów.

„Domagamy się zaprzestania dziwnego opóźniania negocjacji z producentami leków. W sierpniu ub. r. otrzymaliśmy rekomendację prezesa AOTMiT dotyczącą enzalutamidu i do końca roku resort zdrowia nawet nie rozpoczyna negocjacji!? Dlaczego jest takie opóźnienie? - denerwuje się Olawski. - Domagamy się takiego samego dostępu do leczenia, jak w innych krajach, wcale nie tych bogatych, ale choćby takich, jak Rumunia czy Bułgaria”.

Równie zła sytuacja występuje w innych obszarach związanych z rakiem prostaty: w zakresie robotyki, która wbrew zapewnieniom i obietnicom, nadal nie jest dostępna, czy braku koordynacji leczenia nowotworów.

„Jeśli pacjent trafia do onkologa, to zwykle jest leczony radioterapią, jeśli do urologa, to lekarze proponują zabieg chirurgiczny” – mówi Olawski. Według programu pilotażowego to ośrodki onkologiczne mają koordynować całość procedur, z kolei wg raportu przedstawionego w parlamencie 18 grudnia ub. roku, mają to robić urolodzy. Spory kompetencyjne się przedłużają a czas ucieka. „Czujemy się zagubieni. Szczególnie ci, którzy po leczeniu zostają zostawieni sami sobie i muszą zmierzyć się z jego efektami ubocznymi, takimi jak NTM czy zaburzenia erekcji” - dodaje Olawski.

Światowy Dzień Walki z Rakiem

Ustanowiony w 2000 r. w Paryżu podczas Światowego Szczytu Walki z Rakiem. Kraje sygnatariusze zobowiązały się wtedy do stworzenia programów zapobiegających chorobom nowotworowym i ciągłego rozwoju metod ich leczenia. Od 2005 r. organizowany przez Międzynarodową Unię do Walki z Rakiem.